Bardzo krótki ale mam nadzieję, że się spodoba :)
*****************************
Był słoneczny majowy dzień - który bardzo rzadko zdarza się w Londynie - więc postanowiłam wybrać się do mojego ulubionego miejsca w parku niedaleko mojego domu. Do dzisiaj byłam przekonana, że oprócz mnie nikt tam nie bywa, dlatego brałam tam swojego laptopa puszczałam muzykę i śpiewałam. Nie jestem jakąś mistrzynią w śpiewaniu, nawet nie sądzę, że umiem to robić ale lubię czasem sobie pośpiewać . Tego słonecznego dnia także wzięłam laptopa i zaczęłam śpiewać, tak się zatraciłam w muzyce ,że nawet nie zauważyłam że ktoś mi się przysłuchuje. Gdy zauważyłam, że ktoś mnie słucha to od razu spaliłam buraka, a gdy zobaczyłam kim jest ta osoba to myślałam że umrę ze wstydu. Tą osobą był Liam Payne i w dodatku słuchał jak śpiewałam kilka ich utworów. Podeszłam do Niego i przeprosiłam.
-Przepraszam, że musiałeś słuchać moich fałszów ale myślałam, że nikt tutaj nigdy nie przychodzi
-Ja też tak myślałem-uśmiechnął się do mnie-Wcale nie fałszowałaś, bardzo ładnie śpiewasz. A tak w ogóle to jestem Liam, ale zapewne wiesz bo zaśpiewałaś kilka naszych piosenek
-Tak, tak wiem kim jesteś- uśmiechnęłam się - Ja jestem [T.I] i wcale ładnie nie śpiewam
-Widzę, że jesteś uparta i szybko Cię nie przekonam, że ładnie śpiewasz-zaśmiał się -Może dałabyś się zaprosić na kawę?-zapytał
O mój boże Liam Payne zaprosił mnie na kawę jestem w siódmym niebie.
- Przekonać raczej mnie nie przekonasz, ale kawę z chęcią wypije-uśmiechnęłam się promiennie.
Tak więc udaliśmy się na kawę, a później wymieniliśmy się numerami i umówiliśmy się na wieczór do kina. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz